Mity na temat biegania

Obecnie panuje ogromna moda na bieganie. Ma ono wielu miłośników, pojawiają się jednak głosy sprzeciwu co do tej formy aktywności fizycznej. Przeciwnicy biegania posługują się często krzywdzącymi i niesłusznymi mitami, które postanowiliśmy obalić.

Mit 1. Nie biegaj bo zniszczysz sobie stawy

Pomyślmy przez chwilę. Czy gdyby twierdzenie, że bieganie niszczy stawy, było prawdziwe, to czy jakikolwiek długodystansowiec lub maratończyk byłby w stanie chodzić po kilku latach treningów? A co zapalonymi, kilkudziesięcioletnimi biegaczami, którzy bez kompleksów startują w maratonach? Dzieje się zupełnie na odwrót. Bieganie wzmacnia nasze stawy i ścięgna i co za tym idzie, chroni przed kontuzjami. Można jednak zwrócić uwagę na podłoże po którym chcemy biegać. Raz na jakiś czas warto zrezygnować z asfaltowej, chodnikowej powierzchni na rzecz leśnej ścieżki, trawy, tartanu.

Na obciążenia stawów i kolan są natomiast narażone osoby z dużą nadwagą. Ich przygoda z aktywnością fizyczną rozpocząć powinna się łagodnie. Na początek wystarczą spacery lub intensywniejszy marsz. Później gdy kilogramy zejdą w dół można spróbować truchtu przeplatanego marszem, potem jeśli forma pozwoli zacząć spokojnie biec.

Mit 2. Przez bieganie będziesz mieć zbyt masywne nogi

Jest to kolejne, bardzo nieprzemyślane stwierdzenie. Znów posłużmy się przykładem z życia. Patrząc na biegaczy średnio i długodystansowych, zwłaszcza na maratończyków, widzimy osoby bardzo szczupłe, niekiedy wręcz patykowate. Rozbudowaną muskulaturę nóg mają zaś sprinterzy z racji specyfiki swojego dystansu, kiedy to w krótkim czasie muszą wykorzystać maksimum energii. Jednak żadnemu amatorowi biegania, nawet takiemu, który trenuje intensywnie i ma za sobą starty w zawodach taka muskulatura nie grozi. Gdyby do dużego przyrostu mięśni wystarczyło przebiegnięcie paru kilometrów tygodniowo, to po co kulturyści i sportowcy spędzaliby tyle czasu na siłowni? Efekty regularnego biegania są zupełnie inne. Biegając spalamy przecież tkankę tłuszczową i modelujemy sylwetkę. Nogi stają się smuklejsze, znika cellulit a przez ujędrnioną skórę przebijają delikatnie zarysowane mięśnie.

Mit 3. Bieganie w ciąży jest surowo zabronione

Kobiety, które chcą biegać w ciąży i pozostać aktywne fizycznie są niesłusznie brane na celownik. Często spotykają się z nieprzyjemnymi komentarzami, że są złymi matkami, że szkodzą dziecku i myślą tylko o sobie. Mit na temat biegania w ciąży jest bardzo krzywdzący i niesprawiedliwy. Jeżeli przyszła mama była dotąd aktywna, regularnie biegała i lekarz nie widzi żadnych przeciwwskazań to dlaczego miałaby z tego rezygnować? Przecież nie mówimy tu o biciu życiówek na każdym treningu, śrubowaniu czasów i dwugodzinnych wybieganiach. Spokojny, nawet około godzinny bieg nikomu nie zrobi krzywdy. Delikatne treningi pomogą kobiecie w zachowaniu dobrej kondycji i siły mięśni, co jest bardzo ważne w trakcie porodu. Bieganie w ciąży jest także dla wysportowanej mamy przyjemnością, w ten sposób może zapewnić sobie komfort psychiczny i zapobiec stresowi.

Mit 4. Biegać można tylko w profesjonalnych butach

Całe szczęście, że tego mitu nie słyszeli pierwsi, ateńscy biegacze, którzy biegali boso. Gdyby wiedzieli, że biegać mogą jedynie w specjalnych butach z amortyzacją, dostosowanych do ich pronacji i kształtu stopy, to pewnie ta dyscyplina nigdy by się nie rozwinęła. Jeżeli chcesz zacząć biegać, wystarczą do tego twoje zwykłe, w miarę sportowe buty. W późniejszej fazie fascynacji bieganiem każdy przeżywa szał na sprzęt sportowy, jeśli poczujesz ochotę to możesz zaopatrzyć się w buty lepszej jakości, ich plusem jest na pewno to, że nie niszczą się tak szybko nawet po dużym przebiegu.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *